Komu, komu… zdiagnozować psa online? Muszę, bo się uduszę.

Stało się tak, że chcąc nie chcąc zostałam uziemiona w domu. To i przyszedł mi jakiś durny pomysł (czasem nam wrażenie, że jak mam o jedno zmartwienie mniej to zawsze sobie znajdę dwa nowe), żeby pozaglądać na te wszystkie facebookowe grupy. Tak samo szybko jak na ten pomysł wpadłam tak samo szybko mi się przypomniało dlaczego zrezygnowałam z zaglądania tam już wieki temu. Jednak tym razem odkryłam też coś nowego i z tego to już się otrząsnąć nie potrafię 😱


Czy ktoś może się orientuje czy w ostatnim czasie były jakieś promki na kursy i szkolenia na behawiorystów, trenerów i zoopsychologów? Przyznaje się bez bicia, że przez ostatnie 1,5 roku opuściłam się strasznie, nie robiłam nowych kursów, nie byłam na żadnym seminarium, zaliczyłam jedynie kilka webinarów. Tym samym mniej się orientuję w branży i w „nowościach”. Jednak ilość nowych osób, szkółek i ośrodków zrobiła na mnie duuuuże wrażenie.
Nie miałam bym naprawdę nic przeciwko właściwie od razu zaznaczam, że ten post absolutnie nie ma na celu atakowania świeżo upieczonych psich trenerów. Według mnie to im więcej ludzi zagłębia się w tajniki psiej psychiki, rozumie je i potrafi z nimi pracować tym lepiej. Ale…


W ostatnim poście poruszyłam temat jak było kiedyś, o tym jak zmieniające się czasy sprawiły, że zarówno my  jak i nasze psy z wieloma sprawami przestajemy sobie radzić. Potrzebujemy pomocy, odpowiedniej terapii, przepracowanie problemów. Dlatego ludzie, którzy nam pomogają się z tym uporać są potrzebni, żeby nam i naszym psom było lepiej. Tylko czy każdy specjalista to faktycznie specjalista?


O ile w przypadku ludzkich problemów zdobywanie kwalifikacji, żeby zostać psychiatrą czy psychologiem jest w miarę oczywiste… To w przypadku zwierząt już mniej. Właściwie nie przeszkadza mi kwestia nazewnictwa czy ktoś nazywa się trenerem, behawiorystą, zoopsychologiem. Średnio mnie interesuje, w której szkole taka osoba się uczyła (o ile oczywiście jest to miejsce przekazujące rzetelną wiedzę i niezbędną praktykę) czy było to Alteri, Canid, COAPE czy inna z powstałych szkół (których w tym momencie jest naprawdę mnóstwo)… czy jakieś kursy zawodowe, czy studia. Tak naprawdę certyfikat czy dyplom to jedno, a odpowiednie analizowanie zdobytej wiedzy i praktyka to drugie 😉


Rozumiem też, że idziemy z duchem czasu i coraz więcej wiedzy możemy zdobyć on-line, to napewno duże ułatwienie. Jeśli chodzi o teorię to tzw. webinary to fajna sprawa, chociaż nie ukrywam, że w seminariach i wszelkich szkoleniach bardzo lubiłam te żywe i niezwykle ciekawe dyskusje na przerwach 😉 Coraz więcej znajdziemy też filmików instruktażowych o tym jak psa czegoś nauczyć, jak przeprowadzić trening medyczny, jak się z nim bawić itd., też fajnie!


Jednego jednak nie zrozumie, jak można przeprowadzać konsultacje on-line w przypadku psa z problemami behawioralnymi?! Może jest jakaś nowa super hiper szkoła, która kształci w tym kierunku, o ile można to nazwać kierunkiem, lepiej szybko zawrócić 👎
Jak już zawracamy to wróćmy do początku mojego postu, bo trochę się rozpisałam.
Weszłam na te facebookowe grupy pełne pytań: „mój pies jest agresywny w stosunku do mnie/ dzieci/partnera/innych psów/zwierząt”, „mój pies wszystko niszczy”, „mój pies załatwia się w domu”, „mój pies ciągle szczeka”, „mój pies boi się wszystkiego”, itd., itd. Kiedyś było tam mnóstwo rad: połowa mądrych, a połowa głupich. A teraz oprócz tych wszelkich rad mamy jeszcze specjalistów, którzy wrzucają „kopiuj wklej” czyli jakaś tam szybka rada, potrzebujesz specjalisty, zapraszam na konsultacje on-line. Jeszcze mamy też posty psich opiekunów, którzy od sami szukają kogoś kto ma w swojej ofercie konsultacje on-line. Raz trafiłam na taki świeżutki post klikam w niego, żeby dodać komentarz w stylu „skąd jesteś, może znajdziemy Ci na miejscu jakiegoś mądrego człowieka”, jeszcze nie zdążyłam zdania skończyć, a tam już pięć komentarzy z namiarami na swoje wirtualne konsultacje.

Pierwszy raz jak trafiłam na taki komentarz to pomyślałam sobie: no nic, ludzie mają różne dziwne pomysły, nie pierwszy i nie ostatni. Jednak im więcej zaczełam drążyć (tak, tak szukanie sobie zmartwień to moja specjalność) tym bardziej nie dowierzałam. Większość tych osób proponujących swoje usługi ma bardzo krótki staż jeśli chodzi o pracę z psami, połowa tych osób na swoich profilach nie ma ani słowa o swoich metodach pracy, nie ma żadnych wzmianek o konkretnych szkoleniach u kogo i gdzie je kończyli, o osiągnięciach też daremno szukać… Czyli doświadczenie bardziej niż marne, ale konsultacje on-line przeprowadzi.


Tak ON-LINE, zdiagnozuje psa i wprowadzi plan terapii… Są zapewne jakieś takie drobiazgi, które można skonsultować on-line i nikomu z tego powodu krzywda się nie stanie, ale przy poważnych zaburzeniach? Czy naprawdę tacy specjaliści dobrze słuchali na wykładach? Czy mają świadomość, że mogą zaszkodzić i jak ważna jest obserwacja psa na żywo, jak wiele może wychwycić sprawne oko behawiorysty? Żadna konsultacja on-line nie zastąpi tej na żywo. Pamiętajcie, że dobry behawiorysta ocenia całokształt, nie tylko problem, który przedstawia opiekun psiaka.  Dobry behawiorysta obserwuje otoczenie, nasłuchuje, śledzi każde mrugnięcie czy ziewnięcie psiaka, relacje psa z rodziną, z innymi osobami i samym sobą, jako osobę znającą psią komunikację. Już nie wspomnę, że nie wyobrażam sobie jak pewne działania miałabym pokazać on-line, bo nawet nie da się tego pokazać na swoim psie, bo mój pies może zareagować inaczej, każdy pies jest inny i w danym momencie może zaprezentować zachowanie, które będzie kluczowe i zmieni nasze postępowanie. Nie można zapomnieć jak ważna jest szczera rozmowa w cztery oczy z całą rodziną, potrafi bardzo wiele wnieść do przebiegu całej terapii.


Nie dajcie się zwieźć tym konsultacją on-line, żyjemy w takich czasach, że jestem niemalże pewna, że nie musicie daleko szukać kogoś kompetentnego 😉
Przede wszystkim szukając zwróćcie uwagę na metody pracy, doświadczenie i opinie, zarówno te na fb i googlach. Jeśli już w opiniach coś Was zaniepokoi to zazwyczaj lepiej jest szukać dalej lub skonsultować się, poprosić o dodatkowe opinie na różnych forach czy grupach. Kto pyta nie błądzi i chroni swojego pupila przed pseudo-specjalistami.


Znowu się rozpisałam, ale jeśli chodzi o dobre traktowane psiaków to są to tematy, o których mogę pisać w nieskończoność.
Jeśli uważacie, że ten temat jest ważny podajcie go dalej i oczywiście czekam też na Wasze opinie, przyjmę każdą konstruktywną krytykę.

Kiedyś było jakoś fajniej

KIEDYŚ BYŁO JAKOŚ FAJNIEJ.
Zapewne każdego z Was tak jak i mnie nachodzą czasem takie przemyślenia, szczególnie biorąc pod uwagę jaką popularnością cieszy się fanpage o tej wdzięcznej nazwie 🙂

Kochamy cywilizację, postęp techniki, fascynują nas naukowe odkrycia, a jednak lubimy wracać do przeszłości. Myślę o tym często szczególnie pod kątem moich doświadczeń z psami, zarówno tymi w domu, w sąsiedztwie czy w schronisku. Zastanawiacie się czasem jakim cudem kiedyś nie było tych wszystkich psich szkół, trenerów i innych specjalistów? Nie mieliśmy tej wiedzy, którą mamy teraz, a jednak psy były naszymi towarzyszami i (w zdecydowanej większości psy które znałam) były psami szczęśliwymi.
Czy wtedy nie byli potrzebni behawioryści, zoopsycholodzy, trenerzy? A może nadal ich nie potrzebujemy? 🤔
Nie, poprostu kiedyś było inaczej.

Prawdopodobnie w największym stopniu do wzrostu problemów z zachowaniami naszych pupili przyczyniła się większa ingerencja człowieka w ich rozmnażanie i zmiana naszego trybu życia.

W tej pierwszej kwestii mam na myśli fakt, że kiedyś w naszych domach mieszkały głównie kundelki – owoce wpadki czyjejś suni. A jak już sunia sąsiada czy kogoś tam innego „wpadła” to wiadomo, że nie z osiedlowym „trzesidupą”, tylko najsilniejszym i najbardziej pewnym siebie osiedlowym chojrakiem. No i tutaj kłania się genetyka, która wbrew pozorom jest niezmiernie ważna.Tym sposobem już zwiększało się prawdopodobieństwo, że urodzą się szczenięta stabilne emocjonalnie, które nie będą przejawiały w przyszłości lęków. Oczywiście jest jeszcze wiele innych czynników, ale póki co zostajemy przy tym jednym. Pewnie, były też psy rasowe, ale rzadko w domach przeciętnych Kowalskich, raczej były to psy użytkowe, wyhodowane w konkretnym celu i właśnie w tymże celu żyjące. Nie pamiętam, żeby ktoś z moich znajomych miał psa rasowego, oprócz pewnego owczarka niemieckiego, który był stróżem swego domu i bez zgody swojego właściciela nie wpuszczał na posesję nikogo obcego. Pamiętam, że zdarzyło się kilka nieprzyjemnych sytuacji z jego udziałem. Już trochę później był też jamnik, który terroryzował swoją rodzinę, ale jak zapewne się domyślacie nie była to rodzina myśliwych, no i z perspektywy czasu wiem, że akurat jemu to by się pewnie behawiorysta przydał 😉

Obecnie psy rasowe i te w typie rasy (z nimi głównie mamy problemy) opanowały nasze domy. O ile dobre i szanujące się hodowle skrupulatnie pilnują konkretnych cech i predyspozycji, stwarzają odpowiednie warunki, przeprowadzają socjalizację, zapewniają opiekę weterynaryjną oraz nie sprzedają psów byle gdzie i byle komu. To już pseodohodowle i inni rozmnażacze, którzy od tak sobie dopuszczają swoją suczkę to już zmora tych czasów. Pseuduchy to Ci co na psach zarabiają, a bezmyślni rozmnażacze to Ci którzy mają swoje durne i absurdalne powody typu: „suczka musi mieć chociaż raz młode”, „a niech ma trochę przyjemności”, „ależ będzie z niej cudowna mama”, „jest taka cudowna, że jej geny muszą iść w Świat”, itd. Jednych i drugich łączy to, że głęboko gdzieś mają drzewo genealogiczne, predyspozycje, cechy, nie inwestuję w szczeniaki, nie socjalizują i nie bardzo obchodzi ich w jakie ręce trafią… Chociaż w tym wypadku już nie ma to większego znaczenia skoro i tak nie wiadomo co z takiego szczeniaka wyrośnie i jakie ręce będą dla niego właściwe. Ktoś może pomyśleć – no dobrze , a czym się różni ta suczka z kiedyś od tej od rozmnażacza z teraz? W końcu jedna i druga bezmyślnie rozmnożona. To bardzo proste, ojcem szczeniąt suczki z teraz zostanie kandydat wybrany przez „rozmnażacza” i zapewne nie będzie się on przy tym kierował swoją wiedzę kynologiczną. A tamtej suczki jak już wcześniej pisałam – największy psi kozak.

Nie zrozumcie mnie źle. Te psy biegające po ulicy watahami od cieczki do cieczki nie były niczym dobrym i bardzo się cieszę, że to już zamierzchłe czasy 😉 Do dzisiaj pamiętam kiedy szykowałam się na bal przebierańców w przedszkolu, a za oknami po naszym ogrodzie biegało kilkanaście psów starających się o względy naszej suczki Hasy ( to ta urocza dama na zdjęciu). Burki wszelkiej maści i gabarytów przedostawały się na naszą posesję pod płotem, po płocie i dziurami, które gotowe były zrobić. Żaden jednak nie dostąpił zaszczytu zostania ojcem, bo Hasa była dziewicą z wyboru, a były to czasy, w których o sterylizacji/kastracji nigdzie się nie mówiło, nie czytało i żaden wet też o niej nie wspominał.

No i tym sposobem jesteśmy przy moim pierwszym psie w życiu Hasie.
Hasa trafiła do nas jako maleńki szczeniak, zarobaczone do granic możliwości, ale już od samego początku była częścią naszej rodziny. Była z nami, towarzyszyła przy codziennych czynnościach. Mieszkała z nami w domu, ale tak jak my (ja i moje siostry) większość dnia spędzała na dworze, bo tak przecież kiedyś wyglądało dzieciństwo. W telewizji bajki były tylko na dobranockę, telefony stacjonarne pojawiły się u nas trochę później, ale były drogie, więc raczej nikt nie wisiał na linii, a już napewno nie dzieci. A jak w końcu pojawiły się komórki to i tak za wiele nie dało się na nich zrobić, no i też były drogie. Dostęp do internetu w domu to był szczyt marzeń, który osiągnęłam jak już byłam w liceum, a Hasy nie było na Świecie.

Już wiecie do czego zamierzam?
Nasze psy, w naszych domach, po prostu z nami były, uczyliśmy się siebie na wzajem, obserwowaliśmy je, razem się bawiliśmy, razem odpoczywaliśmy. Chociaż byłam dzieckiem widziałam co Hasa lubi, czego nie lubi, jak ją głaskać, gdzie nie dotykać itd.
Nie było tego pośpiechu, który teraz nam towarzyszy na każdym kroku, żyliśmy bez internetu i smartfonów, bez wielu godzin na zajęciach pozalekcyjnych czy w pracy… Dzięki czemu byliśmy mniej zestresowani, to i psiaki były spokojniejsze. I co najważniejsze: nie wymagaliśmy od naszych pupili tyle co wymagamy teraz! Jak pies potrafił siadać i dawać łapkę to już był chlubą całej rodziny 😉 Pozwalaliśmy psom być poprostu psami, naszymi towarzyszami i przyjaciółmi. Pies mógł pogryźć patyk i nikt nie przeklinał nas za to na facebooku, że tak nie wolno, bo to go zabije. Pies mógł sikać w domu nawet przez rok i nie bombardowały nas posty na forach, że czyjś piesek to już od 3 miesiąca taki czyściutki i porządny. Psy nie musiały lubieć innych psów i wszystkich naszych gości, nie musiały chodzić przy nodze, mogły szczekać, szaleć, kopać dziury , a czasem nawet pogryźć ulubioną zabawkę czy sukienkę, trochę ktoś pokrzyczał, a już za parę chwil nikt o tym nie pamiętał.

W dzisiejszych czasach również wśród ludzi obserwujemy rosnącą ilość zaburzeń psychicznych, to niestety choroby cywilizacyjne.
Pamiętajcie, że psy chłonną nasze emocje zarówno te pozytywne i negatywne.
Znajdźcie czas dla siebie i Waszych psów, taki czas kiedy wyłączycie smartfona i będziecie poprostu razem. Spróbujcie obserwować Wasze psy, czy napewno lubią ganiać za piłką, chodzić na psi wybieg, ćwiczyć kolejną nową sztuczkę? Zastanówcie się sami, nie szukajcie odpowiedzi w internecie, przecież każdy pies jest inny, tak jak i Wy. Nie ma czegoś takiego jak gotowa recepta na wszystko.
W Nowym Roku tego właśnie Wam życzę, żebyście trochę zwolnili, zadbali o siebie i swoich najbliższych.

To już ostatni dzwonek – SYLWESTER GROZY :-(

To już tylko trzy dni! Dołącz do nas. Jeśli los zwierząt nie jest Ci obojętny nie pozwól na ich strach, cierpienie, a nawet śmierć. Czy wiesz, że każdego roku z powodu sylwestrowych wystrzałów umierają zwierzęta domowe, bezdomne, dzikie, gospodarskie i hodowlane 🥺 Czy chwila Twojej radości puszczonej z dymem jest tego warta? 😢
Bądź z nami, NIE STRZELAJ W SYLWESTRA.

Zadbaj o bezpieczeństwo swojego pupila!
Kilka porad w pigułce ⬇️⬇️⬇️
🐾 Każdy spacer powinien odbywać się na smyczy, a w przypadku psów lękliwych zapinamy karabinki smyczy o szelki (najlepiej typu guard) i obrożę lub szelki anty-ucieczkowe
🐾 Pamiętaj o założeniu psu adresatki, jeśli Twój pies nie jest zaczipowany to jeszcze zdążysz to zrobić u lekarza weterynarii. Sprawdź czy numer czipa jest wprowadzony do bazy danych np. safe-animal.
🐾 Postaraj się wyjść z psiakiem jeszcze przed wieczorem, a kolejny spacer zróbcie dopiero po nocnych wystrzałach.
🐾 Zapewnij pupilowi bezpieczne schronienie np. klatka okryta kocem, karton, otwarta szafa, dostęp do łazienki, itp. Jeśli pies mieszka na dworze koniecznie wpuść go w tym czasie do domu, czy innego odpowiedniego pomieszczenia.
🐾 Zasłoń okna, najlepiej roletami jeśli takie posiadasz.
🐾 Włącz muzykę (np. klasyczną) w radiu czy telewizorze.
🐾 Jeśli Twój zwierzak tego potrzebuje to bądź blisko, przytulaj, głaszcz spokojnie, masuj, podaruj mu gryzak lub Kong z czymś smacznym do wylizania, rozsyp smakołyki na macie węchowej. Jeśli natomiast unika kontaktu nie narzucaj się.
🐾 Pomocne mogą być feromony w areozolu, dyfuzytorze lub na specjalnej obroży (do kupienia w sklepach zoologicznych i u lekarzy weterynarii )
🐾 W przypadku psów bardzo lękliwych nie bój się zwrócić do lekarza weterynarii o środki uspokajające (niestety w tym momencie już tylko nieliczne będą odpowiednie, w przyszłym roku poproś weterynarza o pomoc nawet 3 tygodnie wcześniej), nie podawaj psu leku o nazwie: SEDALIN 👎 niestety jeszcze nieliczni weterynarze go polecają, a tylko pogorszy stan Twojego pupila!
🐾 Jeśli w tym roku zaobserwujesz lęk u swojego psiaka koniecznie spróbuj go do przyszłego Sylwestra odwrażliwić na dźwięk fajerwerek, chętnie Ci podpowiemy jak to zrobić 🙂
Bądźcie dzielni, a Wasz spokój i opanowanie na pewno będzie bardzo pomocne 😍

newyear #happynewyear #psioradnia #psioradnianiestrzela #niestrzelamwsylwestra

Świąteczna Gorączka

O tak… O świątecznej gorączce były już filmy, książki i masa artykułów. Już od listopada zaczyna się bieganina za prezentami, ozdobami, przepisami na świąteczny stół i tak ten wyścig trwa już do samych Świąt. Jednak tuż przed 24 grudnia osiąga swoje apogeum i robi się naprawdę groźnie.

Chociaż najłatwiej było by napisać: Człowieku opamiętaj się! Stój! To tylko Święta, przyjdą, miną i śladu po nich nie będzie. A jak coś nie pójdzie po Twojej myśli to masz szansę na poprawę za rok, za dwa i trzy lata, aż się w końcu uda.

Wiem jednak, że nikt mnie nie posłucha i się nie zatrzyma, więc może zawołam tylko jedno: Hej, spójrz na swoje zwierzę, czy wszystko gra?

O tak kochani, nikt nie chłonie tak naszych emocji jak nasi czworonożni przyjaciele. Chcąc nie chcąc te nasze świąteczne szaleństwo dopada nasze zwierzaki z ogromną siłą.

Dlatego warto wśród tego całego wariactwa pomyśleć o nich.

Strojąc choinkę w salonie upewnij się czy legowisko (klatka kenelowa) leży we właściwym miejscu. Czy Twój pupil będzie miał oko na wszystko, ale będzie mógł odpocząć w bezpiecznej przestrzeni, gdzie nikt nie będzie mu przeszkadzał i nie przechodził nad głową.

Zamiast szorować szczoteczką do zębów najmniej dostępne zakamarki mieszkania ubierz się ciepło i zabierz psa na długi spacer. Najlepiej wyłącz dźwięki w komórce i idźcie do lasu.

Robiąc zakupy w sklepie wejdź do zoologicznego. Nie kupuj jednak pierdół, kolorowej i nie zbyt potrzebnej dziesiątej pary szelek, piszczącego jeża czy świecącej piłki. Jeśli jeszcze nie masz to zapytaj o konga, lick mate lub matę węchową – czyli zabawki, które pomogą Twojemu pupilowi przetrwać to szaleństwo. O jeszcze danie na wieczerzę! Nie, nic ze stołu, bo z prędkością światła wylądujucie na świątecznym dyżurze weterynaryjnym i będziecie mieć dużo szczęścia jeśli taki w ogóle istnieje w Waszej okolicy. Kup taki naprawdę mega atrakcyjny, jadalny gryzak dla psa m.in. racice, poroża, kości nadziewane, kości z szynki. W dobrych sklepach sprzedawca zaproponuje Ci przysmak według gabarytów i potrzeb Twojego pupila. Ten prezent sprawdzi się idealnie kiedy zaczną już schodzić się goście i zaczniecie siadać do stołu.

Skoro już o gościach mowa to już przy drzwiach uprzedź każdego, że to ciężki czas dla psa i prosisz, żeby nie narzucać mu się, nie wołać i nie naruszać jego przestrzeni. Oczywiście wyraźnie zaznacz, żeby absolutnie niczym go nie dokarmiać.

Pamiętaj też, że niektóre świąteczne ozdoby mogą być niebezpieczne dla zwierzaków. Mowa tutaj o gwieździe betlejemskiej i jemiole, prawdę mówiąc Święta naprawdę się bez nich odbędą, a Ty będziesz spokojniejszy.

Na sam koniec razem z całą naszą ekipą tą dwu i czworo-nożną życzymy Wam przede wszystkim spokojnych, zdrowych i rodzinnych Świąt Bożego Narodzenia. Nie dajcie się zwariować i dbajcie o siebie i swoich najbliższych.

Zwierzę to nie prezent

Niby każdy o tym wie, a jednak co roku setki osób wpada na taki głupi pomysł 🙄 Pamiętajcie, że zwierzę to nie prezent i nie ma żadnych wymówek, że w czyimś domu jest inaczej. Zwierzę to odpowiedzialność na wiele lat, to czas, pieniądze i poważna zmiana dla całej rodziny. Nie nauczycie dzieci odpowiedzialności dając im pod choinkę zwierzaka, pokażecie jedynie, że zwierzęta można traktować przedmiotowo 😥
Jeśli to wciąż za mało argumentów to kolejnym kluczowym jest fakt, że Święta i Sylwester to najgorszy czas na pojawienie się w domu zwierzaka. Zwierzę podczas aklimatyzacji w nowym domu potrzebuje spokoju!
Podajcie dalej 👍

Jak przygotować psa do Sylwestra?

⚠️ SYLWESTROWA NOC ⚠️

Chociaż do Sylwestra pozostały jeszcze 4 tygodnie to jesteśmy niemalże pewni, że już większość z Was ma plany na tą wyjątkową noc? Zapewne część z Was ma już nawet gotowe kreacje 🥳
A czy Wasze zwierzaki też są przygotowane na ten dzień, a właściwie dni? (niestety sylwestrowe szaleństwo lubi się rozciągać w czasie).

To już najwyższa pora, żeby zacząć działać!
Każdego roku w wyniku wystrzałów petard giną tysiące zwierząt, część z nich szczęśliwie odnajdują się, jednak wielu nie udaje się odszukać. Sylwestrowe wystrzały niosą za sobą śmierć zarówno zwierząt teoretycznie bezpiecznych w domach, jak i tych bezdomnych czy dzikich. Coraz więcej osób rezygnuje z używania fajerwerek co nas niezmiernie cieszy. Jednak z doświadczenia wiemy też, że zwolenników głośnych wybuchów wciąż jest więcej i nie trafiają do nich żadne argumenty.

Wiele osób zupełnie nie zdaje sobie sprawy, że powinny przygotować również swojego zwierzaka. Dlaczego?
Fobie dźwiękowe w wielu przypadkach pojawiają się z wiekiem i fakt, że w zeszłym roku było w porządku nie znaczy, że w tym roku też tak będzie 🤔 A w przypadku zwierząt dopiero co kupionych czy adoptowanych rzadko dostaje się taką informację.

Co możesz zrobić, żeby wspomóc swojego czworonożnego przyjaciela?
👍Od dzisiaj aż do samego Sylwestra warto puszczać na komputerze, telefonie czy innym odtwarzaczu odgłosy wybuchów fajerwerek, zacznij od mocno ściszonego głośnika. Obserwuj swojego psa, nie powinien być wystraszony (o stresie może świadczyć oblizywanie, ziewanie, mrużenia oczu, itd. jeśli nie potrafisz tego ocenić skonsultuj się z psim behawiorystą). Jeśli pies będzie zrelaksowany to co kilka sesji, w trakcie możesz nieco podgłośnić dźwięk. Jeśli zaobserwujesz niepokojące objawy natychmiast zcisz na tyle dźwięk, żeby psiak mógł być z powrotem zrelaksowany. Warto podczas takich sesji dać pupilowi konga, matę węchową czy gryzak, żeby kojarzyło mu się to z czymś przyjemnym.
👍 Możesz już teraz zacząć suplementować
swojemu pupilowi L-tryptofan, dostępny w wielu bezpiecznych preparatach, z dokładnie opisanym dawkowaniem. Preparaty, które możesz zakupić u weterynarza, w dobrym sklepie zoologicznym czy przez internet to np. KalmAid, Dolvit Calm, Kalmvet i Relax.
👍 Jeśli wiesz, że Twój pies ma bardzo silną fobię dźwiękową to już teraz umów się do dobrego i polecanego weterynarza, który przepisze odpowiednie leki (głównie benzodiazepiny i ich pochodne). Większość leków zaczyna się podawać już 2-3 tygodnie przed Sylwestrem. Nie daj sobie wmówić, że farmokologia to trucie psa i dobra terapia zdziała cuda 🙄 Jesteśmy bardzo dalecy od rozwiązywania problemów lekami, jednak w sytuacji kiedy zwierzę będzie narażone na ogromne cierpienie, panikę, a nawet utratę życia nie ma nad czym się zastanawiać!
‼️omijaj szerokim łukiem weterynarzy, którzy będą chcieli podać Twojemu zwierzakowi SEDALIN, ponieważ nie będzie on skuteczny, a nawet szkodliwy.
👍 Oczywiście najlepiej, żeby w Noc Sylwestrową ktoś został z psem w domu, szczególnie jeśli wiesz, że się boi lub jeśli jest to jego pierwszy Sylwester. Należy stworzyć mu bezpieczny kącik, najlepiej w przytulnym, niewielkim pomieszczeniu bez okien. Zostawić zaświecone światło, puścić muzykę, a jeśli pies nie jest bardzo zestresowany zaproponować jakiegoś gryzaka do mamlania czy kong do wylizania. Wszelkie masowanie, głaskanie i drapanie za uszkiem jest wskazane. Nie słuchaj mitów, które głoszą, że miałoby to jeszcze bardziej utwierdzić psiaka w strachu.
Oczywiście pozostaje jeszcze kwestia spaceru. Wyjdź najlepiej koło godziny 20, a potem już dopiero rano, kiedy najwięksi imprezowicze będą smacznie spać. W przypadku psa, który będzie panicznie bał się wyjść nie możesz go zmuszać. Możesz położyć podkład i może jakimś cudem psiak z niego skorzysta, może też nie załatwi się wcale, a może będziesz mieć co nieco do sprzątania, czasem trzeba to przeżyć.
⚠️ Pamiętaj, żeby zadbać o bezpieczeństwo swojego pupila, w okresie sylwestrowym (załóżmy, że tydzień przed i tydzień po) szczególnie. Wyprowadzaj psa na smyczy lub długiej lince. Zadbaj o to, żeby nosił adresówkę i był zaczipowany, a numer jego czipu wprowadzony do bazy danych z aktualnymi namiarami na Ciebie. Warto też zainwestować w szelki typu guard, z których w razie paniki trudniej jest się wydostać, a dla psich hardcorów świetnie sprawdzą się specjalne szelki „anty-ucieczkowe”, jak na zdjęciu poniżej ⬇️

Jeśli macie więcej pytań piszcie, chętnie pomożemy 😊 Uważajcie na siebie 🐾

20 lat minęło, jak jeden dzień?

Kilka dni temu obchodziliśmy Międzynarodowy Dzień Wolontariusza i z tej okazji trochę wzięło się nam na wspominki. Mamy w naszej rodzince taką jedną, której kilka miesięcy temu stuknęło 20 lat od kiedy przekroczyła bramy schroniska i od tego czasu przepadła zupełnie. Choć od tych 20 lat prawie się nie zmieniła, to trochę zmądrzała, już nie nosi na rękach dobermanów na obserwacji i nie daje się ugryźć temu samemu psu dwa razy i to w tej samej sytuacji 🤦
20 lat temu o psiej psychice niewiele było wiadomo, a głoszone wówczas teorie dzisiaj są już obalone. Jednak kiedy taki dzieciak żyje ze zwierzętami codzienne, spędza z nimi więcej czasu niż we własnym domu to sam zaczyna zauważać, rozumieć i uczyć się jak z nimi postępować. Już w dorosłym życiu Gosia uczestniczyła w szkoleniach psów, w kursie trenerskim, w kursach na behawiorystę i licznych seminariach, a mimo to zawsze powtarza, że nigdzie nie nauczyła się tyle co w schronisku. Wszelkie szkolenie napewno pomogły wiele zrozumieć, uporządkować czy nazwać odpowiednimi słowami, ale to doświadczenia dało jej najwięcej.
Chociaż Gosia niewiele się w tym czasie zmieniła, to zabrzańskie schronisko Psitul mnie zmieniło się nie do poznania 🥰 Dzisiaj to schronisko wyjątkowe, w którym dba się nie tylko o to by zwierzaki dostawały dobrą karmę, miały profesjonalną opiekę weterynaryjną, ale też o ich dobre samopoczucie, o ich psychikę ❤️ Pracownicy, ale często też wolontariusze to osoby z ogromną wiedzą na temat psich i kocich zachowań. Wszyscy dbają o to, żeby ich podopieczni mieli spełnione swoje najważniejsze potrzeby. Nie ma w schronisku takiego psa, który nie wychodził by na spacery, nawet psy, które mają za sobą przykre doświadczenia i historię pogryzienia człowieka mają w Psitulu swoich zaufanych ludzi. A co jest fenomenem w tej historii? Fakt, że to byli wolontariusze dzisiaj stanowią w znacznej części ten niesamowity team, który zmieniał przez te wszystkie lata schronisko na lepsze.
Wszystkim wolontariuszom życzymy samych sukcesów i dużo satysfakcji z tego co robią, dziękujemy, że jesteście! ❤️